Wyświetlam 1 - 10 z 211 notek

Streszczenie

  • Napisane 9 sierpnia 2014 o 11:39
Hej :-)
Znalazłam streszczenie 2 pierwszych odcinków 5 serii Lekarzy :-) wstawiam je tutaj może kogoś one zainteresują :-)
źródło: http://www.filmpolski.pl/fp/index.php?film=1228595_6
 
ŻYCIE OD NOWA odc 1 sezon 5 (53)
Alicja zdaje trudny egzamin specjalizacyjny z transplantologii i szczęśliwa chociaż zmęczona wraca samochodem z Warszawy. Po drodze zabiera autostopowicza – studenta prawa Szymona, który spóźnił się na pociąg powrotny do Torunia. Alicja jest w dobrym humorze, postanawia pomóc mu dotrzeć do akademika. Zauważa, że chłopak źle się czuje, ale ten bagatelizuje uwagi Alicji i swój gorszy stan zdrowia przypisuje zmęczeniu.
Iza ma cudowną wiadomość dla Piotra – będą mieli upragnione dziecko…
Do zespołu lekarzy w Copernicusie dołącza Przemek Karski, który w Toruniu chce dokończyć swój staż – obecnie jest na czwartym roku specjalizacji. Jego opiekunem zostaje Alicja Keller. W szpitalu wszyscy mówią o paskudnym artykule, jaki ukazał się w lokalnej gazecie. Tekst sugeruje, że Elżbieta jest złym dyrektorem, a sam szpital jest zadłużony. Ta zdaje sobie sprawę z tego, że ten artykuł może być początkiem zaplanowanej strategii dyskredytacji jej osoby. Kto stoi za tym planem? Niestety Elżbieta ma więcej powodów do niepokoju niż tylko kłopoty w pracy. Jej syn Janek wpada w coraz większe uzależnienie od gier komputerowych, cały czas który poświęcić powinien na przygotowanie do matury, spędza na graniu w sieci.
Alicja przyjmuje od Andrzeja, swojego byłego terapeuty, gratulacje z powodu zdanego egzaminu. Przyjmuje także jego zaproszenie na wieczorną kolację. W czasie kiedy Alicja i Andrzej są na randce w eleganckim lokalu, do akademika przyjeżdża karetka. Pacjentem potrzebującym natychmiastowej pomocy jest Szymon, którego Alicja podwiozła z Warszawy. W szpitalu okazuje się, że student ma objawy choroby infekcyjnej o ostrym przebiegu: gorączkę, dreszcze, światłowstręt i przeczulicę. Wstępna diagnoza: zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Lekarze próbują rozmawiać ze pacjentem, dowiedzieć się z kim się ostatnio kontaktował, gdzie był – ta choroba jest bowiem zaraźliwa i niebezpieczna jeśli nieleczona.
Prawda o tym gdzie był i co robił Szymon okaże się dla lekarzy zaskoczeniem i zmusi ich do walki o zdrowie nie tylko Szymona, ale również innych osób w tym Alicji…
ZAWSZE WARTO odc 2 sezon 5 (54)
Orda jest zniecierpliwiony tym, że Dyrektor Bosak nie pozwala mu wrócić do Copernicusa tłumacząc to brakiem miejsca w zespole lekarskim. Sylwia pociesza Daniela, który tymczasowo pracuje jako lekarz pogotowia i jeździ karetką. Nie jest to jednak jego wymarzone zajęcie, a kiedy w czasie jednej z wizyt u pacjentów Daniel zostaje zaatakowany i pobity, zdesperowany ponownie prosi u Elżbiety o rozpatrzenie jego powrotu do szpitala. Dyrektor Bosak informuje go, że będzie rozpisany konkurs na chirurga kontraktowego i Daniel będzie pierwszy na liście. Może to jednak potrwać jeszcze co najmniej miesiąc, a Daniel wydaje się, że nie chce czekać. Czy Karkosza będzie miał dla niego inną propozycję ?
Iza i Piotr cieszą się swoim szczęściem. Oboje wstrzymują się przed poinformowaniem bliskich o ciąży by nie zapeszyć, sami jednak z radością planują już przyszłe chwile we trójkę i sprawdzają najnowsze trendy w urządzaniu pokoików dziecięcych.
Alicja i Przemek zajmują się trudnym przypadkiem pacjenta Janusza Kalickiego, cukrzyka po przeszczepieniu trzustki i nerki, u którego wykryto tętniaka w miejscu zespoleń. Pacjent zdaje sobie sprawę z tego, że jego stan jest bardzo poważny i chce uporządkować swoje sprawy – w tym najważniejszą spotkać się z córką i poznać wnuczkę. Czy Alicji i Przemkowi uda się pomóc pacjentowi?
Okazuje się, że ciąża Izy jest zagrożona. Piotr otacza Izę intensywną opieką. Czy Wanatom uda się utrzymać ciążę?
Alicja odreagowuje napięcia w pracy randkując. Przyjmuje kolejne zaproszenie od Andrzeja, tym razem do teatru. Z kolei Przemek proponuje Alicji wspólne bieganie i trening do triathlonu. Alicja podejmuje wyzwanie.

Rok Bloga :-)

  • Napisane 25 maja 2014 o 14:27
 
Cześć Kochani :-)
Tak na początek chciała bym Was bardzo Przeprosić że nic tu się nie pojawia, jest to głównie spowodowane moją szkołą, pracą i dodatkowymi zajęciami. Bloga póki co nie usuwam bo ze mną nigdy nic nie wiadomo :-)
Ale dziś mija rok od kąt założyłam bloga, w ciągu tego roku wydarzyło się dużo bardzo fajnych rzeczy, ale największa przygoda dopiero przede mną :-)
Chciałam bardzo podziękować Ani, Lulubay i Pretty za wszystkie cudowne opowiadania oraz Wszystkim którzy odwiedzali mojego bloga bez Was nigdy by się to nie udało :-)
Teraz krótkie podsumowanie:
Liczba notek: 209
Liczba wszystkich wizyt: 152471
Liczba wszystkich komentarzy: 1019
Jeszcze raz DZIĘKUJĘ :-)
PS. Jak wasze wrażenia po obejrzeniu 4 serii?

… aż do śmierci cz.16- opowiadanie Ani

  • Napisane 28 lutego 2014 o 18:57

 

Hej :-)
To już jest ostatnia część opowiadania. Chciałam bardzo podziękować Ani za te wszystkie cudowne opowiadania i wam że odwiedzacie mojego bloga :-) A teraz już nie przynudzam miłego czytania :-)
 
Pół roku później…
Alicja odwołała ślub z Michałem, przekonała go aby wyjechał na zagraniczny staż. Nikomu nie powiedziała o swojej chorobie i nie poddała się leczeniu, wiedziała że jest za późno. W spokoju, pogodzona z losem czekała na ponowne spotkanie z ukochanym.
Kellerowa czuła się coraz gorzej. Poprosiła Elę o bezpłatny urlop pod pretekstem poświęcenia trochę więcej czasu dzieciom.
Był piękny lipcowy dzień Alicja była z dziećmi w ogrodzie. Odwiedziła ich Beata. Bawiła się z siostrzeńcami, później usiadła z Alą na tarasie. W pewnym momencie Ala zaczęła „dziwny” zdaniem Beaty temat.
-Siostrzyczko obiecaj mi, że jeśli coś mi się stanie zajmiesz się Maksiem i Julcią. Dopilnujesz by znały historię moją i taty i by …
-Ala o czy ty mówisz? Coś Ci dolega?
-Nie po prostu wypadki chodzą po ludziach. Chcę mięć pewność, że gdyby coś … moje dzieci nie zostaną same.
-Ala oczywiście, że zajęłabym się twoimi dziećmi. Możesz być o to spokojna.
-Dziękuję.
Beata postanowiła zostać na noc u Alicji. Razem położyły dzieci spać. Ala naprawdę źle się czuła. Pożegnała się z siostrą i teściową, następnie udała się do sypialni.
Niemal natychmiast odpłynęła w krainę snów. W pewnym momencie usłyszała głos Maksa. Widziała go obok łóżka, był elegancko ubrany w garnitur pod krawatem.
-Alicja daj mi rękę kochanie.
-Maks ale co ty tu robisz?
-Nadszedł czas byśmy ponownie byli razem.
-Ale co z naszymi dziećmi?
-Beata i Filip stworzą im szczęśliwą rodzinę, będziemy się o nie troszczyć z góry. Dałaś im swoją miłość i opiekę, ale nadszedł czas by inni zajęli się naszymi dziećmi. Byłaś dla niech wspaniałą matką.
-Boję się Maks.
-Nie na czego. Tam gdzie cię zabiorę jest cudownie. Będziemy bardzo szczęśliwi.
Alicja podała dłoń Maksowi. Stała obok niego w prostej białej sukience. Ich usta złączyły się w stęsknionym pocałunku. Razem szczęśliwi odeszli do nieba. W tej chwili serce w ciele Alicji przestało bić.
Rano Beata znalazła Alicję. Domyśliła się, że Alicja wiedziała że umiera i dlatego poprosiła ją o zajęcie się bliźniakami. Wszyscy byli wstrząśnięci śmiercią Kellerowei. Nie rozumieli jej decyzji o poddaniu się chorobie.
Po kilku dniach odbył się pogrzeb Alicji. Spoczęła obok męża. Gdy bliscy opłakiwali jej śmierć nad grobem Ona i Maks spoglądali na nich z nieba. Wiedzieli, że z czasem pogodzą się z jej śmiercią tak jak Ona i pozostali pogodzili się z odejściem Maksa.
Beata i Filip zamieszkali w Domu Kellerów, przejęli opiekę nad dziećmi Ali i Maksa i nie chcieli dodatkowo utrudniać maluchą tej sytuacji. W swoim domu czuły się najlepiej. Rodzice często odwiedzali ich w snach. Leon bardzo często odwiedzał wnuki, bardzo trudno było mu pogodzić się ze śmiercią Alicji, przecież tak krótko ją znał. 2 lata po odejściu Alicji, Beata i Filip wzięli ślub, a zaraz po tym na świat przyszła i córeczka mała Alicja. Leon przeszedł na emeryturę i przeprowadził się do córki, zięcia i wnuków.
The end
 
Teraz tak: Kochani przepraszam za takie zakończenie, ale nie chce mi się dalej tego ciągnąć. Zaczełam pisać to opowiadanie zanim skończyła się 3 seria, a kończę 26 lutego :\ Moja fascynacja tym serialem gdzieś się ulotniła. Będę oglądać ten sezon, ale już mnie do niego tak nie ciągnie. Obejrzałam 1 odcinek i po raz pierwszy nie mam pomysłu na dalsze wydarzenia :( Z tego powodu jak również braku czasu, prawdopodobnie jest to moje ostatnie opowiadanie. Dziękuję wszystkim, którzy czytali moje opowiadania. Dziękuję za miłe komentarze jak również za pytania o kolejne części. Mobilizowały do pisania ;) Była to wspaniała przygoda :D / Ania :*
 

… aż do śmierci cz.15- opowiadanie Ani

  • Napisane 23 lutego 2014 o 10:12

 

Alicja postanowiła na razie nic nie mówić Michałowi. Następnego dnia udała się do Piotra, po kilku minutach rozpoczęli badanie, Piotr z kamienną twarzą wpatrywał się w monitor.
-Powiedz coś wreszcie.
-To nie ciąża. Na prawym jajniku znajduje się dość duża torbiel, lewy też jest nie wyraźny.
-Możesz powiedzieć coś więcej?
-Nie wygląda to dobrze.
-Jestem lekarzem, po proszę o konkrety.
-Alicja uspokój się. Jeszcze nic nie wiemy. Trzeba zrobić biopsję i inne badania.
-Ja mam małe dzieci…
-Będzie dobrze.
-Możesz na razie nikomu nie mówić o mojej dzisiejszej wizycie.
-Obowiązuje mnie tajemnica lekarska.
-Kiedy zrobisz mi biopsję?
-Jutro rano.
-Mam dyżur. Muszę iść.
-Trzymaj się.
Alicja starała się nie myśleć o porannej wizycie. Po pracy wróciła do domu i resztę dnia spędziła z Julką i Maksem. Przez jej głowę zaczęły przebiegać czarne myśli i ogarnął ją strach, że nie będzie jej dane patrzeć jak rosną jej dzieci.
Michał musiał zostać na noc w szpitalu więc tylko minął się z narzeczoną w szatni. Przed dyżurem Alicja poszła wykonać badanie, od którego zależy jej dalsze życie.
Tego dnia na SOR trafiła pacjentka, która już trzy razy wygrała z rakiem. Alicję zainteresowała jej historia. Kobieta powiedziała jej, że gdyby wiedziała jak ciężkie będzie leczenie nie podjęła by go.
Wdowa po Maksie miała mętlik w głowie. Coraz bardziej obawiała się chwili gdy pozna wyniki jednocześnie chciała już mieć to za sobą.
Późnym po południem do pokoju lekarskiego wszedł Wanat.
-Masz? Zapytała Ala.
-Mam. Odpowiedział spuszczając głowę.
-I?
-Wyniki nie są jednoznaczne. Musimy wykonać komplet badań. Muszę pobrać wymazy i tak dalej. Jesteś lekarzem wiesz co Cię czeka.
-Możemy zrobić to natychmiast?
-Chodź.
Po wyjściu ze szpitala Alicja udała się na cmentarz do Maksa. Po monologu nad grobem męża poczuła się znacznie lepiej. Jednak postanowiła nikomu nie mówić o tym co się z nią dzieje.
 
 
 
W końcu doczekaliśmy się 4 serii Lekarzy :-) Miłego oglądania wszystkim którzy zamierzają obejrzeć ten odcinek dzisiaj na TVN Player  :-)
 

… aż do śmierci cz.14- opowiadanie Ani

  • Napisane 16 lutego 2014 o 14:41

 

Po kilku godzinach Beata stała nad dwójką najpiękniejszych dzieci na świecie. Wykończona porodem Ala spała spokojnie. Leon przekazał dobre wiadomości Kellerą.
Rano Michał wszedł do jej sali z misiami: różowym i niebieskim.
-Witam młodą mamę w gronie rodziców. Jak się czujesz?
-Jakbym wpadła pod ciężarówkę. Zaczęli się śmiać. -A tak na poważnie to nie najgorzej.
-Jak dzieciaki?
-Zdrowe, silne i śliczne. Mała jest podobna do mnie, a mały to czysty Maks.
-Imiona wybrane?
-Oczywiście. Julia Marta i Maks Leon.
-Maks Junior?
-Tak.
-Mam dyżur. Muszę iść, ale jeszcze wpadnę.
-Uciekaj.
W szpitalu Alicja i maluchy nieustannie mieli gości. Po trzech dniach wrócili do domu. Młoda mama mogła liczyć na pomoc teściowej, która z nią zamieszkała. Jak również ojca, siostry i przyjaciół. Julcia i Maks zdrowo się chowali Alicja i Krystyna zadbały by od początku pielęgnować pamięć o ich ojcu.
Z czasem Krystyna polubiła Michała, a jego córkę traktowała jak wnuczkę. Zasugerowała nawet Ali, że powinna z nim stworzyć rodzinę. Leon i Beata byli takiego samego zdania. Michał naprawdę zajął miejsce Kellera. Został ordynatorem chirurgii, stał się ulubieńcem Leona, zaprzyjaźnił z Jivanem i Piotrem , a przede wszystkim rozkochał w sobie Alicję i stał się ojcem dla małych Kellerów.
Po pięciu latach od śmierci Maksa wydawać by się mogło, że życie Alicji ponownie się ułożyło. Świetnie sprawdzała się w roli matki i lekarza. Co nie było łatwe jej czteroletnie bliźniaki i ich przyszywana starsza siostra potrafiły dać w kość i utrudnić życie. Po długich namowach bliskich Alicja i Michał zdecydowali się na ślub. Przygotowania ruszyły pełną parą. Ala chciała wszystkiego sama dopilnować, jej pierwszy ślub zorganizował Maks, a teraz wszystkie decyzje należały do niej.
Od kilku dni Alicja źle się czuła, Krystyna zasugerowała, że spodziewa się dziecka. Wdowa po Maksie nie wierzyła własnym oczom gdy ujrzała dwie kreski na teście. Znów była szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa…

… aż do śmierci cz.13- opowiadanie Ani

  • Napisane 7 lutego 2014 o 19:03

 

Alicja poinformowała o swoim stanie najbliższych. Wszyscy cieszyli się i jednocześnie żałowali że Maks nie pozna swoich dzieci. Alicja bardzo dobrze znosiła ciąże, Leon zadbał by się nie przemęczała, dużym oparciem dla niej był … Michał. Wspólne spacery z Mają zbliżyły ich do siebie jednak żadne z nich nie było wstanie przekroczyć niewidzialnej granicy przyjaźni.
Jakiś czas później.
Alicja układała ciuszki dla swoich maleństw. Zadzwonił telefon.
-Słucham.
-Ala, witaj córeczko. Jak się czujesz?
-Maluchy ostro trenują do reprezentacji piłki nożnej. A po za tym świetnie. A kiedy przylatujesz?
-Za dwa tygodnie, mam nadzieje, że moje wnuki poczekają na mnie z przyjściem na świat.
-Nie byłabym tego taka pewna.
-Przecież termin masz za miesiąc.
-Tak, ale to ciąża bliźniacza, a sama wiesz jaki był początek. Przepraszam Cię mamo, ale ktoś dzwoni do drzwi.
-Zadzwonię później. Całuję.
Otworzyła drzwi.
-Cześć mamuśka. Przywitała się Sylwia.
-Miło, że wpadłaś.
-Trzeba korzystać, w końcu lada dzień będziesz siedzieć w butelkach, pieluchach i tak dalej.
-Piękna wizja macierzyństwa. Czego się napijesz?
-Napiłabym się wódki, ale sok wystarczy.
-Uuuuu co się stało? Zapytała idąc do kuchni.
-Daniel się oświadczył. W oczach Alicji pojawiły się łzy.
-Moje gratulacje. Kiedy ślub?
-Skąd wiesz, że się zgodziłam?
-Historia moja i Maksa chyba czegoś cię nauczyła?
-Cholernie się boje.
-Czego? Usiadła na przeciwko Sylwii.
-Że weźmiemy ślub i … zacznie się nudy, nudy i jeszcze raz nudy.
-Nawet nie wiesz ile bym za takie nudy oddała.
-Przepraszam Ala. Objęła przyjaciółkę.
-Ciesz się, tym co dał Ci los. Bo nie wiesz kiedy Ci to odbierze.
-Ale będziesz moim świadkiem?
-Nie wiem czy powinnam. Będę miała małe dzieci więc…
-Spokojnie obowiązkami podzielisz się z Beatą.
-Już wszystko zaplanowane? Na twarzy Alicji pojawił się grymas.
-Ala, co jest?
-To chyba już.
-Co rodzisz!? Do domu weszła Beata.
-Ala rodzi!?
-Spokojnie nie panikujcie.
-Gdzie masz torbę? Zapytała Jasińska.
-W sypialni.
-Idę po torbę, a ty pomóż Alicji się ubrać.

… aż do śmierci cz.12- opowiadanie Ani

  • Napisane 2 lutego 2014 o 12:07

 

Alicja obudziła się rano i pobiegła do łazienki. Wcześniej nie zauważyła porannych mdłości, a może nie chciała ich dostrzec? Gdy już doszła do siebie zeszła do kuchni, zrobiła sobie śniadanie i zaczęła pozytywnie myśleć. Poczuła instynkt macierzyński, wewnętrzny głos, który każe jej myśleć przede wszystkim o dzieciach i o tym co jest dla nich dobre.
Była na zwolnieniu więc rano udała się na cmentarz. Na grobie Maksa położyła wiązankę białych róż i zapaliła znicz.
-Kochanie, muszę Ci coś wyznać … Będziemy mieli dziecko, dzieci. Jestem w ciąży bliźniaczej. Uśmiechnęła się. -Tak bardzo chcieliśmy je mieć. Wiem, że byłbyś wspaniałym ojcem i że będziesz się z góry nimi opiekował. Obiecuję Ci że będą wiedzieć kim są. Postaram się wychować je na dobrych, szlachetnych i pracowitych ludzi. Obiecuję Ci, że zrobię to najlepiej jak umiem.
Nad mogiłą męża spędziła około godziny. W bramie cmentarza spotkała się z Michałem i jego dzieckiem.
-Alicja witaj! Co tu robisz?
-Hej. Pewnie to samo co ty. Nastała niezręczna chwila milczenia.
-Yyy to moja córeczka Maja.
-Witaj Maju. Jestem Alicja, pracuję z twoim tatusiem.
-Pani lekarz? Zapytała nieśmiało.
-Tak jestem lekarzem.
-Jak tatuś?
-Tak. Jak tatuś.
-Ty tez kroisz ludzi?
-Tak. Uśmiechnęła się do dziewczynki.
-I jesteś dziewczyną? Bo mi tatuś mówi, że to zajęcie dla chłopców jak chcę robić operację misiowi. Ala popatrzyła na Michała. Postanowiła wybrnąć z sytuacji.
-Wiesz Maju, bo misiów nie można operować. Jak będziesz dorosła i skończysz medycynę to tak jak ja i tatuś będziesz mogła operować ludzi.
-A co jak mój miś jest chory?
-Yyy może spróbuj dać mu zastrzyk lub jakieś lekarstwo?
-Tak zrobię.
-Ja muszę już iść. Miło było Cię poznać Maju.
-Będziesz świetną mamą. Szepnął Michał.
Alicja wsiadła do samochodu i wybrała numer Krystyny.
-Słucham.
Witaj Krystyno. Tu Alicja. Nie przeszkadzam?
-Nie córeczko. Chciałam do Ciebie zadzwonić, ale nie miałam odwagi.
-Dacie radę przyjechać do mnie? Chciałabym porozmawiać o czymś bardzo ważnym.
-Gustaw rzucił się w wir pracy, do końca miesiąca jest w Stanach, ale ja przyjadę.
-Świetne, daj mi znać kiedy będziesz wyjadę po Ciebie na lotnisko.
-Dobrze.
-Do zobaczenia.
Pojechała do szpitala, musiała porozmawiać z Elżbietą i ojcem. Dyrektorka bardzo ucieszyła się z ciąży Alicji, mimo że musiała liczyć się z jej nieobecnością w pracy. Później udała się do ojca. W jego gabinecie zastała Basię.
-Przepraszam nie chcę przeszkadzać, ale muszę porozmawiać z ojcem.
-Oczywiście. Pójdę do pacjentki.

… aż do śmierci cz.11- opowiadanie Ani

  • Napisane 26 stycznia 2014 o 10:21

 

Pojechała do domu ojca. Zastała tylko Beatę.
-Cześć siostra miło, że wpadłaś napijemy się.
-Gdzie ojciec?
-Na kolacji z Baśką. Wino białe czy czerwone? Beata trzymała w dłoniach dwie butelki.
-Ja nie piję. Jestem w ciąży… bliźniaczej.
-Że co? Mówisz poważnie? Po minie Alicji doszła do wniosku, że nie żartuje. To ja się napije, a dla Ciebie … was. Poprawiła się. -sok. Chodź do mnie.
Obie usiadły wygodnie na łóżku.
-Boże Beata nie wiem co robić. 2 miesiące temu zostałam wdową, a teraz dowiaduję się, że za pół roku będę matką i to razy dwa.
-Przecież zawsze chciałaś mieć dziecko.
-Tak, ale … Maks nie żyje. Po jej policzkach znów popłynęły łzy.
-Wiem, że to bardzo trudne, ale dla tych dwóch maleńkich istotek, które masz pod sercem musisz uporać się z jego śmiercią. Będziesz dla nich matką i ojcem.
-Dlaczego On musiał odejść? Dlaczego nie możemy razem na nie czekać? Razem patrzeć jak rosną, jak się zmieniają? Dlaczego moje dzieci nie poznają ojca? Dlaczego on ich nie po zna? Przecież oboje chcieliśmy dziecka.
-Nikt z nas nie zna odpowiedzi na te pytania. Ale on na pewno z góry się nimi zajmie. My tu na ziemi musimy tylko zadbać by one o nim pamiętały, by wiedziały jak wspaniałym człowiekiem był, jak bardzo by je kochał i jak wielkiej miłości owocem są.
-Masz rację. Ale …
-Alicja spójrz na to tak: Maks odszedł, ale za kilka miesięcy przyjdą na świat wasze dzieci, które są cząstką jego i ciebie.
-Ja właśnie tego się boję. Boję się, że będę w nich przede wszystkim widziała Maksa.
-I dobrze. Całą miłość do Maksa przelejesz na dzieci. To pozwoli Ci się pogodzić z jego śmiercią. Powiedziałaś już komuś? Kellerowie wiedzą?
-Nie, wiesz tylko ty, Piotr i Michał.
-Michał? A on skąd?
-Namówił mnie na badania, odczytał wyniki.
-Fajny facet, szkoda tylko, że dzieciaty.
-Michał ma dzieci?
-Dziecko. Dwuletnią córkę.
-Jego żona jest szczęściarą.
-To kawaler, jego narzeczona zmarła podczas porodu. Został sam z dzieckiem.
-Nie wiedziała.
-Podobno nie może sobie tego darować. Miał dyżur pobraniowy, gdy Ona zaczęła rodzić. Gdy wrócił już nie żyła.

Póki śmierć nas nie rozłączy cz.32 -opowiadanie Pretty

  • Napisane 19 stycznia 2014 o 15:52

 

chciał by była szczęśliwa nawet jeśli nie z nim. Wspominał wspólnie spędzone chwile, piękne chwile kochał ja bardziej od Julii i od Ani swojej dziewczyny ze studiów nikomu nigdy o niej nie mówił, była dla niego zawsze bolesnym tematem nie malała w życiu łatwo jej ciało było całe w bliznach w młodości mieszkała z zaborczym ojcem który bił ją i pokazywał ze jest nikim ona w to uwierzyła o codziennie się cięła aż do dnia osiemnastych urodzin wtedy uciekła z domu nigdy nie chciała tam wrócić rok po tym poznali się z Bartkiem byli szczęśliwą para aż do czasu dziwnego telefonu od jej ojca po którym wyjechała tak bez słowa rok później już nie żyła. Bartek poczuł konieczność pogadania z kimś o tym ale nie miał z kim. „Może zadzwonię do Alicji?” myślał „ale nie ona ma swoje życie nie mogę jej przeszkadzać ” sięgnął na półkę wziął książkę, chciał na chwile zniknąć, znaleźć się gdzieś z dala od tego wszystkiego.
***
Alicje znowu obudził dźwięk telefonu
-Alicja musimy pogadać proszę cie
-Ale o czym co się stało ? – pytała zaspanym głosem
-Przyjdź do domu to zobaczysz proszę- mówiła Sylwia bardzo zdenerwowana
-No dobrze będę na półgodziny
-Do zobaczenia
-No do zobaczenia
-Co się stało Alicja?- zapytał Maks – nie mam pojęcia ale chyba coś strasznego Sylwia jest spanikowana
-To leć do niej – odpowiedział Maks – daj znać jak dowiesz się o co chodzi
-Dobrze. Lece papa kocham cię- pocałowała go i pobiegła
-Dobiegła do domu weszła do środka na kanapie siedziała starsza pani i około 7 letnie dziecko -Alicja jesteś w końcu- zawołała Sylwia
-Co się stało? – zapytała Alicja
-Pani jest żoną Bartka Madury – zapytała kobieta
-Nie mieliśmy wziąć ślub ale nie doszło do tego
-A ma pani z nim kontakt ? – zapytała surowym głosem
-Tak mam ale kim pani jest? – zapytała Alicja
 

… aż do śmierci cz.10- opowiadanie Ani

  • Napisane 17 stycznia 2014 o 15:46

 

-Jestem w ciąży. Urodzę dziecko Maksa. Położyła rękę na brzuchu i uśmiechnęła się.
-Moje gratulacje.
-Dziękuje.
-Powinnaś pójść do ginekologa. Odpocząć, zadbać o siebie i …
-Michał. Ja to wszystko wiem. Uśmiechnęła się.
-Idź do ginekologa.
-Dziękuje, że namówiłeś mnie na badania.
Uśmiechnięta udała się na ginekologię. Bez pukania weszła do gabinetu Piotra. Zastała go w dwuznacznej sytuacji z doktor Żelichowską.
-Pójdę do tej pacjentki. Zawstydzona Magda wyszła z gabinetu.
-Alicja w czym mogę Ci pomóc?
-Jestem w ciąży.
-Co?
-Jestem w ciąży. Zrobiłam badania i … nie mogę w to uwierzyć. Uśmiechnęła się.
-Spokojnie. Chodź teraz ja Cię przebadam. Najpierw USG.
Udali się do pracowni USG.
-Połóż się i …
-Jestem lekarzem. Wiem co mam zrobić, na czym polegają poszczególne badania, nie musisz mi tego tłumaczyć.
-To z przyzwyczajenia. Płyn jest zimny.
Piotr rozpoczął badanie. Alicja bacznie obserwowała monitor. Po chwili dostrzegła malutką istotkę.
-Moje gratulacje będziesz mamą. To już 11 tydzień.
-Nagrasz mi to? Chcę mieć pamiątkę.
-Jasne, ale… Alicja się poderwała.
-Bliźniaki?
-Bliźniaki dwujajowe. Wygląda na to, że wszystko jest w porządku. Musisz zrobić kilka badań …
W tym momencie do Ali dotarł, że będzie miała dwójkę dzieci z ukochanym. Dzieci, które nigdy nie poznają ojca, nie zaznają jego miłości, nie poczują jego dotyku, ciepła, nie usłyszą jego głosu, nie będzie go przy ich pierwszych słowach, pierwszych krokach. Po jej policzkach popłynęły łzy.
-Będzie dobrze. Piotr ją przytulił. -Wystawiłem Ci zwolnienie. odwiozę Cię do domu.
-Nie trzeba. Dam sobie rade. Musze.
-Jesteś silna poradzisz sobie. Ale teraz odpoczywaj, zdrowo się odżywiaj, odpuść trochę.
-Oczywiście Panie doktorze.
-Sterta papierów dla Ciebie. Jak najszybciej zrób te badania.
-Jasne. Dzięki. Cześć.
Przebrała się i wyszła ze szpitala. Natknęła się na Brodeckiego.
-Michał, a co ty tu jeszcze robisz?
-Szczerze?
-Yhy
-Czekam na Ciebie. Domyślam się, że chcesz pogadać.
-Przepraszam. Teraz chcę być sama.